Pojechałem wczoraj do Jarnołtówka, na basen. Trochę dalej i wyżej od MAXa ale i cena bardziej przystępna. W MAXie 18 zł za godzinę, tutaj, w FWP tylko 12.
Droga kręta i na trasie mostek o nośności 3 T. Po raz kolejny wrócił do mnie temat innego, lokalnego pojazdu.
Niby prosta sprawa - na dojazdy lokalne - Prudnik (18 km), Nysa (20 km), Zlate Hory (5 km), Mikulovice (8 km) czy Jesenik (20 km) przydałoby się inne, małe autko. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to by było taniej. Zacząłem więc liczyć.
Dokładnie rok temu Mruczek na liczniku miał 102 tys km, dzisiaj ma 106,5 tys. km. Czyli w ciągu roku przejechałem 4,5 tys km. W tym 2 razy wyjazd do Wrocławia (czerwiec i listopad) - 500 km. Wyjazd do Komarna - 700 km czyli łącznie 1200 km. na same lokalne przejazdy wyszło więc 3,3 tys. km i teraz tylko ten przebieg biorę do obliczeń.
Mruczek spala ok 10 l na 100 km czyli na spalił przez rok 330 litrów.
Cena ropy na dzisiaj, to około 4,80 czyli kosztowało to około 1500 zł.
Mały samochodzik osobowy spalałby ok 0,6 litra benzyny więc spaliłby ok 200 litrów benzyny.
Cena benzyny na dzisiaj to około 4,75 zł czyli koszt przejechania tych 3300 km małą osobówką, to około 1000 zł.
Wszystko fajnie, tylko że trzeba do tego wszystkiego doliczyć inne koszty - samo OC wyniosłoby ok 600 zł a gdzie koszty napraw, wymiany oleju, okładzin, może i opon itp ?
Jak widać, wbrew pozorom, taniej jest jeździć tylko Mruczkiem.
Fakt, że w śniegu Mruczkiem nie pojadę, ale czy ma prawdę muszę ?
piątek, 29 grudnia 2017
poniedziałek, 27 listopada 2017
Mija rok . . .
Choć to dzisiaj nie sylwester, ale właśnie mija dokładnie rok, jak przyjechałem do Głuchołazów.
Mruczkowe wyprawy: Głuchołazy
Przyjechałem prawie w ciemno, kupić mieszkanie, by było gdzie się przeprowadzić. Przez rok oglądałem w internecie różne mieszkania, planowałem, kombinowałem, wybierałem a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Przyjechałem 27 w niedzielę wieczorem a już w piątek podpisywałem umowę u notariusza. Przymierzałem się do zupełnie innych mieszkań ale jestem zadowolony, po roku mogę powiedzieć, że wybrałem dobrze.
Oby następne lata tutaj nie były gorsze od tego który się właśnie kończy.
Mruczkowe wyprawy: Głuchołazy
Przyjechałem prawie w ciemno, kupić mieszkanie, by było gdzie się przeprowadzić. Przez rok oglądałem w internecie różne mieszkania, planowałem, kombinowałem, wybierałem a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Przyjechałem 27 w niedzielę wieczorem a już w piątek podpisywałem umowę u notariusza. Przymierzałem się do zupełnie innych mieszkań ale jestem zadowolony, po roku mogę powiedzieć, że wybrałem dobrze.
Oby następne lata tutaj nie były gorsze od tego który się właśnie kończy.
sobota, 25 listopada 2017
Jak na zamówienie :)
Zastanawiałem się, jak jeździć do Wrocławia w zimie. Busiki kursujące z Głuchołazów niestety odpadają, duże nie jeżdżą na tej trasie. Połączenie kolejowe dotychczas było tylko z Nysy.
Od 10 grudnia, co prawda tylko w weekendy, pojawia się eleganckie połączenie kolejowe.
We Wrocławiu tylko 3,5 godziny ale spokojnie wystarczy - kurs na Bujwida, obiad i powrót na dworzec.
Od 10 grudnia, co prawda tylko w weekendy, pojawia się eleganckie połączenie kolejowe.
We Wrocławiu tylko 3,5 godziny ale spokojnie wystarczy - kurs na Bujwida, obiad i powrót na dworzec.
sobota, 18 listopada 2017
Czeska TV
W Czechach nadal panuje moda na dubbingowanie prawie wszystkich filmów. Można więc pooglądać i posłuchać M*A*S*H, Colombo, Gliniarz i prokurator, inne zachodnie seriale - wszystko po czesku.
Jak na razie przebojem dla mnie jest 007 (Roger Moor) w wersji językowej czeskiej :)
Czekam na Allo Allo - pewnie też niedługo na jakoś kanale się pojawi.
A wszystko to dzięki nowej aplikacji na Androida. Do tego program by móc zaplanować sobie oglądanie.
Jak na razie przebojem dla mnie jest 007 (Roger Moor) w wersji językowej czeskiej :)
Czekam na Allo Allo - pewnie też niedługo na jakoś kanale się pojawi.
A wszystko to dzięki nowej aplikacji na Androida. Do tego program by móc zaplanować sobie oglądanie.
niedziela, 12 listopada 2017
Stare telefony
Co zrobić ze starym (android 2.3.3) telefonem/tabletem, już pokazywałem - radio z budzikiem i zegarkiem, bardzo fajne.
Drugi "zabytek" to Samsung sg2 z humorami. Jak mu się włoży kartę SIM to szybko traci zasięg za to błyskawicznie zapycha pamięć i po chwili jest cegła. Natomiast bez karty SIM czyli jako mały komputerek jakoś daje radę. Dokopałem się w sieci do fajnego programu - kamerka internetowa - DailyRoads Voyager,z dużą ilością różnych opcji. Fajne jest to, że zapisuje filmik razem z trasą i później można oglądać zapis i śledzić na mapie ruch pojazdu.
Muszę jeszcze popracować nad ustawieniami, przetestować rożne układy.
Przykładowy filmik nagrany tym programem umieściłem tutaj:
Drugi "zabytek" to Samsung sg2 z humorami. Jak mu się włoży kartę SIM to szybko traci zasięg za to błyskawicznie zapycha pamięć i po chwili jest cegła. Natomiast bez karty SIM czyli jako mały komputerek jakoś daje radę. Dokopałem się w sieci do fajnego programu - kamerka internetowa - DailyRoads Voyager,z dużą ilością różnych opcji. Fajne jest to, że zapisuje filmik razem z trasą i później można oglądać zapis i śledzić na mapie ruch pojazdu.
Muszę jeszcze popracować nad ustawieniami, przetestować rożne układy.
Przykładowy filmik nagrany tym programem umieściłem tutaj:
sobota, 11 listopada 2017
Święto
Rozpatrywałem kilka wariantów, wybrałem chyba najlepszy, czyli Mruczkiem do Jesenika.
Gąska svmartinska bardzo smaczna, do tego 3 rodzaje knedlików: houskovy, bramborowy i karlovarsky oraz dwukolorowa duszona kapusta.
Złożenie kwiatów pod Polskim Pomnikiem na górze odbyło się w miłej atmosferze, nawet posypująca krupa śnieżna i ostry wiatr nie przeszkadzał,
Odpowiednią flaszkę i serek na zagrychę do tego przywiozłem do domu.
Wino - takie sobie, nie ma się na co napalać. Podobno beaujolais nouveau też jest mocno przereklamowane. Serki tradycyjnie robią niesamowite wrażenie - śmierdzą ale że praktycznie są beztłuszczowe, można się nimi zajadać. O tych serkach w dużą czułością mówi Czech - a zwłaszcza o ich zapaszku :)
Gąska svmartinska bardzo smaczna, do tego 3 rodzaje knedlików: houskovy, bramborowy i karlovarsky oraz dwukolorowa duszona kapusta.
Złożenie kwiatów pod Polskim Pomnikiem na górze odbyło się w miłej atmosferze, nawet posypująca krupa śnieżna i ostry wiatr nie przeszkadzał,
Odpowiednią flaszkę i serek na zagrychę do tego przywiozłem do domu.
Wino - takie sobie, nie ma się na co napalać. Podobno beaujolais nouveau też jest mocno przereklamowane. Serki tradycyjnie robią niesamowite wrażenie - śmierdzą ale że praktycznie są beztłuszczowe, można się nimi zajadać. O tych serkach w dużą czułością mówi Czech - a zwłaszcza o ich zapaszku :)
piątek, 10 listopada 2017
11 listopada
W Czechach wybrali nowych posłów - nie ważne. Będzie nowy rząd - nie ważne - ważne ze już 11 listopada będzie Svatomartinské víno!
Od kilku dni w radio ciągle odliczają, ile to godzin zostało do otwarcia tych butelek.
Tutaj krótka informacja na ten temat.
Czeska wersja Beaujolais nouveau, trochę wcześniej, niż u Francuzów, by ich wyprzedzić :)
Jutro też i inna impreza, polska, patriotyczna a mianowicie rajd do Jesenika, pod Polski Pomnik
Postaram się połączyć jedno z drugim :)
Od kilku dni w radio ciągle odliczają, ile to godzin zostało do otwarcia tych butelek.
Tutaj krótka informacja na ten temat.
Czeska wersja Beaujolais nouveau, trochę wcześniej, niż u Francuzów, by ich wyprzedzić :)
Jutro też i inna impreza, polska, patriotyczna a mianowicie rajd do Jesenika, pod Polski Pomnik
Postaram się połączyć jedno z drugim :)
czwartek, 26 października 2017
Poprawa nastroju
Jak jest taka pogoda jak dzisiaj, wystarczy włączyć jakąś stację radiową czeską i po chwili człowiek się uśmiecha.
Przykład pierwszy: reklama sprzętu AGD - lednička, mraznička, sušička
Przykład drugi: prognoza pogody, dušičky budou na ledě
Ten język jest PIĘKNY :)
Jak śpiewał kiedyś Rosiewicz - gdybym wydał się za czeszkę, umarł bym ze śmiechu.
Trzeba jednak uczciwie dodać, że ich nasz język też bardzo śmieszy :)
Przykład pierwszy: reklama sprzętu AGD - lednička, mraznička, sušička
Przykład drugi: prognoza pogody, dušičky budou na ledě
Ten język jest PIĘKNY :)
Jak śpiewał kiedyś Rosiewicz - gdybym wydał się za czeszkę, umarł bym ze śmiechu.
Trzeba jednak uczciwie dodać, że ich nasz język też bardzo śmieszy :)
poniedziałek, 23 października 2017
Radio internetowe z zegarkiem i budzikiem
Oglądałem ostatnio w sklepie zegarki elektroniczne takie, do postawienia na półce czy stoliku.
Od dawna chodzi mi po głowie coś takiego ale jako urządzenie wielofunkcyjne - czyli zegarek z budzikiem i może radio i stacja pogodowa (bez fontanny, nie przesadzajmy).
Zacząłem szukać w sieci i znalazłem taką apkę (produkcji czeskiej :) )
RADIO ALARM
Ma wszystko to co by się chciało mieć, jest usypianie, samemu się ustawia po ilu minutach ma zamilknąć, jest budzik, wyświetlany jest czas i info pogodowe. W programie jest link do strony, na której są zebrane radiostacje internetowe całego świata. Można nawet posłuchać węgierskiego radia.
Apka w sam raz na stary sprzęt, z którym już nie bardzo wiadomo co zrobić.
Na Androidzie 2.2.2 (HTC Desire) niestety, nie działa, ale już na wersji 2.3.3 (Samsung tab) działa bez problemu.
Prezentuje się całkiem ładnie :)
Od dawna chodzi mi po głowie coś takiego ale jako urządzenie wielofunkcyjne - czyli zegarek z budzikiem i może radio i stacja pogodowa (bez fontanny, nie przesadzajmy).
Zacząłem szukać w sieci i znalazłem taką apkę (produkcji czeskiej :) )
RADIO ALARM
Ma wszystko to co by się chciało mieć, jest usypianie, samemu się ustawia po ilu minutach ma zamilknąć, jest budzik, wyświetlany jest czas i info pogodowe. W programie jest link do strony, na której są zebrane radiostacje internetowe całego świata. Można nawet posłuchać węgierskiego radia.
Apka w sam raz na stary sprzęt, z którym już nie bardzo wiadomo co zrobić.
Na Androidzie 2.2.2 (HTC Desire) niestety, nie działa, ale już na wersji 2.3.3 (Samsung tab) działa bez problemu.
Prezentuje się całkiem ładnie :)
sobota, 14 października 2017
Historia
W czwartek zaczęła się seria wykładów o historii księstwa Nyskiego.
Wykładowca, jak widać, od lat zajmuje się tym tematem.
http://www.glucholazy.info/artykuly/kasztelania-otmuchowska-ksiestwo-nyskie.php
Całość zapowiada się ciekawie :)
Wykładowca, jak widać, od lat zajmuje się tym tematem.
http://www.glucholazy.info/artykuly/kasztelania-otmuchowska-ksiestwo-nyskie.php
Całość zapowiada się ciekawie :)
czwartek, 5 października 2017
środa, 4 października 2017
Dentysta
Trzydniowy serial stomatologiczny za mną. Jeden wyrwany, cztery zaplombowane - niezły wynik.
Pamiętam z dzieciństwa te teksty dentysty po plombowaniu - "proszę nie jeść przez godziny". Później cały czas miałem plomby światłoutwardzalne ale jedna taka to co najmniej 100 zł.
teraz poszedłem do przychodni, czyli płacił NFZ. Okazało się, że obecne plomby nie dość że wyglądają lepiej, niż te światłoutwardzalne ale suszenie trwa około minuty. Zobaczymy, jak się będą sprawowały, ile wytrwają.
Mogę spokojnie wrócić do popijania burczaka :)
Pamiętam z dzieciństwa te teksty dentysty po plombowaniu - "proszę nie jeść przez godziny". Później cały czas miałem plomby światłoutwardzalne ale jedna taka to co najmniej 100 zł.
teraz poszedłem do przychodni, czyli płacił NFZ. Okazało się, że obecne plomby nie dość że wyglądają lepiej, niż te światłoutwardzalne ale suszenie trwa około minuty. Zobaczymy, jak się będą sprawowały, ile wytrwają.
Mogę spokojnie wrócić do popijania burczaka :)
niedziela, 1 października 2017
My máme rádi PÍVO
Wczoraj w Jeseniku lokalny minibrowar obchodził swoje urodziny. Impreza sympatyczna, chociaż chłodny wiatr trochę przeszkadzał Pewnie jakby się wypiło kilka kufelków, byłoby cieplej.
Mnie to piwo jakoś nie zasmakowało, poza tym, różnica cenowa powala. W sklepach ciągle są jakieś promocje i Staropramen czy Holbę można kupić za 8-9 koron, tutaj pół litra piwa kosztowało 30-35 koron. Sama impreza typowo "czeska" - ludzie siedzieli, powoli popijali piwko, plotkowali, jakaś muzyczka pogrywała (niestety - nie ludowa ale współczesna), dzieciaki szalały.
Na pamiątkę kupiłem sobie mały 0,3litra - kufelek firmowy.
Przy okazji znalazłem drugi punkt sprzedaży burczaka, kolo Kauflandu (droższy ale i smaczniejszy).
Mnie to piwo jakoś nie zasmakowało, poza tym, różnica cenowa powala. W sklepach ciągle są jakieś promocje i Staropramen czy Holbę można kupić za 8-9 koron, tutaj pół litra piwa kosztowało 30-35 koron. Sama impreza typowo "czeska" - ludzie siedzieli, powoli popijali piwko, plotkowali, jakaś muzyczka pogrywała (niestety - nie ludowa ale współczesna), dzieciaki szalały.
Na pamiątkę kupiłem sobie mały 0,3litra - kufelek firmowy.
Przy okazji znalazłem drugi punkt sprzedaży burczaka, kolo Kauflandu (droższy ale i smaczniejszy).
niedziela, 27 sierpnia 2017
Chińczyk czy Koreańczyk
Kupiłem w 2011 roku, używany tablet - Samsunga, P1000. Bateria trzyma do dzisiaj, mimo, że tablet jest cały czas używany, ostatnio jako zegarek i czasami do wyświetlania jakichś filmików. Android stary, niewiele już apek na nim chce działać ale bateria nadal "daje radę".
W zeszłym roku, jak mi telefon zaczął się ciągle wieszać, kupiłem ulefon power - duży, ciężki ale za to z dużą baterią. Dokładnie 13 sierpnia (ech te 13) padła bateria. Chwilę podziała, później nagle się wyłącza, po restarcie już pokazuje np 11% naładowania. Nową baterię da się ściągnąć z China za ok 100 zł a wymiana kosztowałaby ok 50 zł - pytanie czy warto.
Ewidentnie widać różnicę między Chinami a Koreą.
W zeszłym roku, jak mi telefon zaczął się ciągle wieszać, kupiłem ulefon power - duży, ciężki ale za to z dużą baterią. Dokładnie 13 sierpnia (ech te 13) padła bateria. Chwilę podziała, później nagle się wyłącza, po restarcie już pokazuje np 11% naładowania. Nową baterię da się ściągnąć z China za ok 100 zł a wymiana kosztowałaby ok 50 zł - pytanie czy warto.
Ewidentnie widać różnicę między Chinami a Koreą.
Gorączka złota
Wybrałem się wczoraj na zawody w poszukiwaniu (płukaniu) złota do skansenu koło Zlatych Hor.
Ludzi sporo, obowiązkowe stragany (mój wczorajszy obiadek, to langos z dużą ilością czosnku), dmuchane zamki, stoiska z piwem (niestety, nie dla mnie) itp.
Samo płukanie to dość dziwne zawody - każdy zawodnik dostaje wiaderko piasku w nim jest 8 malutkich kawałeczków złota, które ma wypłukać. Liczy się ile wypłucze i czas płukania.
Miło popatrzeć na dorosłych facetów bawiących, się jak małe dzieci, błotem w kałuży :)
Niektórzy nawet specjalnie się poprzebierali - gwiazda szeryfa i pas z coltami obowiązkowe.
Jedna tura poszukiwań trwa około 3 minut - tak to wygląda.
W meczu Słowacja kontra Morawy - wygrali 1 punktem gospodarze. Później były zawody "profesjonalistów", obejrzałem dwie tury i pojechałem do Jesenika.
Ludzi sporo, obowiązkowe stragany (mój wczorajszy obiadek, to langos z dużą ilością czosnku), dmuchane zamki, stoiska z piwem (niestety, nie dla mnie) itp.
Samo płukanie to dość dziwne zawody - każdy zawodnik dostaje wiaderko piasku w nim jest 8 malutkich kawałeczków złota, które ma wypłukać. Liczy się ile wypłucze i czas płukania.
Miło popatrzeć na dorosłych facetów bawiących, się jak małe dzieci, błotem w kałuży :)
Niektórzy nawet specjalnie się poprzebierali - gwiazda szeryfa i pas z coltami obowiązkowe.
Jedna tura poszukiwań trwa około 3 minut - tak to wygląda.
W meczu Słowacja kontra Morawy - wygrali 1 punktem gospodarze. Później były zawody "profesjonalistów", obejrzałem dwie tury i pojechałem do Jesenika.
wtorek, 15 sierpnia 2017
Czego to ja nie mam ? .... Aaaaa, sklerozy :)
O tym, że zapomniałem kąpielówek, przypomniałem sobie wchodząc do autobusu. Trudno, pojadę 1,5 godziny później. Nastawiłem się na Termaly Velke Losiny, nie będę wracał.
Połączenie całkiem fajne, z Jesenika autobus o 8.55 albo 10.30. Godzina jazdy, później 3 godziny moczenia (takie mają bilety). Powrotny autobus do Jesenika o 16.20. Obadam tę trasę przez Czernohorską przełęcz, może poprawili drogę.
19:50
Aquapark fajny ale nic szczególnego. Dla dzieciaków na pewno duża frajda. Po 3 września dla mnie (senior) będzie jeszcze taniej, to może jeszcze raz tam zajadę, bo dzisiaj niezły tłum i większość rozmawiała po polsku :)
Jadąc w tamtą stronę widziałem trzech "wariatów" jadących na starych Javkach 50 :) Trasa ładnie zrobiona, w 2010 roku jak nią jechałem, to miałem duszę na ramieniu. Zapadające się pobocza, wąska, z trudem nią przejechałem a teraz elegancka. Nakręciłem filmik z trasy powrotnej - od Kouty nad Desna do Czerwenohorskiej przełęczy,
czyli te zygzaki.
sobota, 29 lipca 2017
Ciepła woda
Coś ciężko mi idzie dogadanie się z nowym piecykiem gazowym. Wiesiek podpowiedział mi, by wykręcić perlator w kuchni. O dziwo, okazało się, że to maleństwo dość mocno blokuje wypływ wody co skutkuje bardzo słabym płomieniem gazu w piecyku. Niestety, po wykręceniu woda pryska na wszystkie strony, postanowiłem więc coś z tym zrobić.
Zacząłem od rozebrania perlatora - okazuje się, że to niezła układanka.
Zostawiłem tylko korpus z końcową krateczką, woda leci równo i płomień jest taki jak trzeba.
Muszę jeszcze jakoś rozpracować ustawienia ciepłej wody pod prysznicem, bo na razie, by mieć możliwość regulacji jej temperatury, musi cały czas lecieć gorąca woda w umywalce :)
Zacząłem od rozebrania perlatora - okazuje się, że to niezła układanka.
Zostawiłem tylko korpus z końcową krateczką, woda leci równo i płomień jest taki jak trzeba.
Muszę jeszcze jakoś rozpracować ustawienia ciepłej wody pod prysznicem, bo na razie, by mieć możliwość regulacji jej temperatury, musi cały czas lecieć gorąca woda w umywalce :)
poniedziałek, 24 lipca 2017
Kropka 2017
sobota, 22 lipca 2017
Kropka 2017 - piątek
Zaczęło się trzydniowe szaleństwo.
Cały park zdrojowy, do północy pełen ludzi, muzykę słychać nie tylko w okolicy samego amfiteatru (całkowicie zabudowanego, zasłoniętego przez zbudowaną typową estradę) ale i na moim osiedlu. Sponsorem jest browar cieszyński który nie powinien narzekać.
Zaraz za granicą, u Czechów, dobre piwo można kupić już za 9 koron, lepsze ok 15-20 koron. Przy przeliczniku 16,5 zł za 100 koron widać że pół litra dobrego piwa kosztuje nie więcej niż 3,50 zł. Na Kropce, za kubek 0,4 trzeba zapłacić 6 zł :)
Cały wczorajszy koncert (ponad 7 godzin) jest już dostępny na YT - LINK.
Cały park zdrojowy, do północy pełen ludzi, muzykę słychać nie tylko w okolicy samego amfiteatru (całkowicie zabudowanego, zasłoniętego przez zbudowaną typową estradę) ale i na moim osiedlu. Sponsorem jest browar cieszyński który nie powinien narzekać.
Zaraz za granicą, u Czechów, dobre piwo można kupić już za 9 koron, lepsze ok 15-20 koron. Przy przeliczniku 16,5 zł za 100 koron widać że pół litra dobrego piwa kosztuje nie więcej niż 3,50 zł. Na Kropce, za kubek 0,4 trzeba zapłacić 6 zł :)
Cały wczorajszy koncert (ponad 7 godzin) jest już dostępny na YT - LINK.
piątek, 21 lipca 2017
Okno
By wiedzieć, co się dzieje w okolicy, wystarczy wyjrzeć przez okno. W moim przypadku - współczesne okno czyli internet. Jak co dzień, wyjrzałem i zobaczyłem
No i jest jarmark w Jeseniku :)
No i jest jarmark w Jeseniku :)
sobota, 15 lipca 2017
Zwiedzanie miasta
Dzisiaj wybrałem się na wycieczkę po Głuchołazach.
Grupa osób niepełnosprawnych umysłowo (dwie z Downem inne z jakimiś innymi problemami) wraz z opiekunami i oprócz mnie, facet po zawale z Sanatorium MSW.
Start z rynku, kościół, mury obronne , kościółek cmentarny, baszta i zdrój. Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Np, skąd polska nazwa miejscowości, która do 1945 roku nazywała się Ziegehals znaczy Kozia Szyja.
Według nieżyjącego już przewodnika sudeckiego, Stefana Morajki, nazwa Hlucholazy pochodzi od czeskich słów Hluche Lazne - Głuche Łaźnie. Wymyślono ja pod koniec XIX w., gdy Głuchołazy stały się niemieckim uzdrowiskiem. Sąsiedni Jesenik, który został uzdrowiskiem wcześniej, chciał w ten sposób wyśmiać i obniżyć rangę konkurenta.
Grupa osób niepełnosprawnych umysłowo (dwie z Downem inne z jakimiś innymi problemami) wraz z opiekunami i oprócz mnie, facet po zawale z Sanatorium MSW.
Start z rynku, kościół, mury obronne , kościółek cmentarny, baszta i zdrój. Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Np, skąd polska nazwa miejscowości, która do 1945 roku nazywała się Ziegehals znaczy Kozia Szyja.
Według nieżyjącego już przewodnika sudeckiego, Stefana Morajki, nazwa Hlucholazy pochodzi od czeskich słów Hluche Lazne - Głuche Łaźnie. Wymyślono ja pod koniec XIX w., gdy Głuchołazy stały się niemieckim uzdrowiskiem. Sąsiedni Jesenik, który został uzdrowiskiem wcześniej, chciał w ten sposób wyśmiać i obniżyć rangę konkurenta.
wtorek, 4 lipca 2017
Piecyk gazowy
Stary piecyk gazowy od kilku dni szalał. Albo z kranu po chwili leciała para, w nim się ewidentnie coś gotowało w środku i kilka razy była sytuacja taka, że zakręcałem wodę a gaz w piecyku palił się dalej. Bałem się, że któregoś dnia to wszystko wybuchnie.
Dzisiaj dzwonek do drzwi i pojawiło się dwóch panów z propozycją wymiany piecyka. Dałem się namówić i jak się okazało, że mogę od razu zapłacić gotówką, to rzucili inne instalacje i zajęli się moją kuchnią.
Jest nowy piecyk, z dwoma latami gwarancji, oszczędny tzn bez tzw świeczki i nawet z wyświetlaczem informującym jaka jest temperatura wody :) Cała przyjemność, tzn wymontowanie, zamontowanie, sprawdzenie szczelności, dodatkowy filtr na wodę za 1700 zł.
Dzisiaj dzwonek do drzwi i pojawiło się dwóch panów z propozycją wymiany piecyka. Dałem się namówić i jak się okazało, że mogę od razu zapłacić gotówką, to rzucili inne instalacje i zajęli się moją kuchnią.
Jest nowy piecyk, z dwoma latami gwarancji, oszczędny tzn bez tzw świeczki i nawet z wyświetlaczem informującym jaka jest temperatura wody :) Cała przyjemność, tzn wymontowanie, zamontowanie, sprawdzenie szczelności, dodatkowy filtr na wodę za 1700 zł.
piątek, 30 czerwca 2017
Lato kwiatów 2017
Usłyszałem wczoraj w trójce, że właśnie zaczyna się kolejne, już 45, Lato kwiatów w Otmuchowie. Z mapy mi wyszło, że najkrótsza droga prowadzi przez Czechy, przez miasteczko Vidnava.
Samo miasteczko ciche, spokojne, w rynku restauracja, gdzie za 90KCZ zjadłem obiad (rosołek z kluseczkami, schabowy z ziemniakami i kofola).
Trochę pochodziłem, pooglądałem i do Otmuchowa.
Centrum niewielkie zamknięte dla ruchu, obstawione różnymi straganami. Widziałem chyba dziesięć stoisk z oscypkami, obowiązkowe lody, napoje, chińskie zabawki i inne jakie przeważnie bywają na takich jarmarkach.
Pogoda paskudna, duszno, nawet trochę padało, Chciałem poczekać do parady ale zadzwonił fachowiec z informacją, że odkurzacz można odebrać - wybrałem odkurzacz.
Może w niedzielę pojadę jeszcze raz, ciekawi mnie Biesiada Śląska.
Mieszkanie odkurzone a ja, po tygodniu - wreszcie po prysznicu :)
Samo miasteczko ciche, spokojne, w rynku restauracja, gdzie za 90KCZ zjadłem obiad (rosołek z kluseczkami, schabowy z ziemniakami i kofola).
Trochę pochodziłem, pooglądałem i do Otmuchowa.
Centrum niewielkie zamknięte dla ruchu, obstawione różnymi straganami. Widziałem chyba dziesięć stoisk z oscypkami, obowiązkowe lody, napoje, chińskie zabawki i inne jakie przeważnie bywają na takich jarmarkach.
Pogoda paskudna, duszno, nawet trochę padało, Chciałem poczekać do parady ale zadzwonił fachowiec z informacją, że odkurzacz można odebrać - wybrałem odkurzacz.
Może w niedzielę pojadę jeszcze raz, ciekawi mnie Biesiada Śląska.
czwartek, 29 czerwca 2017
Prysznic
Ufff, po trzech dniach walki nowa kabina prysznicowa jest na miejscu. Jutro, jak silikon wyschnie, zawieszę drzwi i założę osłonę dołu.
Łącznie, koszt całej wymiany to 1,5 tys zł. Przy okazji wyjaśniło się jak zalewałem sąsiadów z dołu.
Poprzedni właściciel, remontując łazienkę postanowił schować rury w ścianie ale zrobił to tak, że wyście rury było otwarte, nawet kilka łyżek wody wylane na podłogę mogło się wlać w ten otwór i przesiąknąć do sąsiadów.
Pomysł "genialny" jak na łazienkę.
Po wyjściu fachowców chciałem posprzątać, ale odkurzacz się zbuntował. Poszedł do naprawy - może będzie w przyszłym tygodniu.
Łącznie, koszt całej wymiany to 1,5 tys zł. Przy okazji wyjaśniło się jak zalewałem sąsiadów z dołu.
Poprzedni właściciel, remontując łazienkę postanowił schować rury w ścianie ale zrobił to tak, że wyście rury było otwarte, nawet kilka łyżek wody wylane na podłogę mogło się wlać w ten otwór i przesiąknąć do sąsiadów.
Pomysł "genialny" jak na łazienkę.
Po wyjściu fachowców chciałem posprzątać, ale odkurzacz się zbuntował. Poszedł do naprawy - może będzie w przyszłym tygodniu.
sobota, 24 czerwca 2017
Vespa
Zachciało mi się Vespy to mam :)
Co prawda, myślałem o innej, ale Vespa crabro, czyli szerszeń europejski też dobry.
Czwarty dzień już mnie odwiedza, już się zaprzyjaźniliśmy :)
W dzieciństwie miałem zaprzyjaźnionego chrabąszcza, mieszkał między oknami, co wieczór wylatywał nad Odrę, na spacer, rano wracał.
Co prawda, myślałem o innej, ale Vespa crabro, czyli szerszeń europejski też dobry.
Czwarty dzień już mnie odwiedza, już się zaprzyjaźniliśmy :)
W dzieciństwie miałem zaprzyjaźnionego chrabąszcza, mieszkał między oknami, co wieczór wylatywał nad Odrę, na spacer, rano wracał.
piątek, 23 czerwca 2017
Dalej woda
Echhh, nic nie dało uszczelnianie, cieknie dalej. Rozmawiałem z fachowcami, przekonali mnie do wymiany całej kabiny, Sam zresztą też o tym od początku myślałem, ta awaria tylko przyśpieszyła decyzję.
Kabiny są albo "oszczędne, czyli tylko dwie ściany - dwie pozostałe o ma być ściana w łazience, a u mnie taki wariant odpada, nie ma kafelków. Poza tym chciałem kabinę z dachem, bo to dobre miejsce np na miski.
W Głuchołazach jest taka kabina jest jedna - z bajerami (radio, lampka, wentylatorek, hydromasaż) za 1200 zł. Pojechałem do Nysy, tam w Castoramie znalazłem podobną - radio i inne bajery - za 900 zł. Nie bardzo miałem ochotę na te bajery, ale inne, o pasujących wymiarach były droższe.
W poniedziałek lub wtorek będzie wymiana kabin.
Kabiny są albo "oszczędne, czyli tylko dwie ściany - dwie pozostałe o ma być ściana w łazience, a u mnie taki wariant odpada, nie ma kafelków. Poza tym chciałem kabinę z dachem, bo to dobre miejsce np na miski.
W Głuchołazach jest taka kabina jest jedna - z bajerami (radio, lampka, wentylatorek, hydromasaż) za 1200 zł. Pojechałem do Nysy, tam w Castoramie znalazłem podobną - radio i inne bajery - za 900 zł. Nie bardzo miałem ochotę na te bajery, ale inne, o pasujących wymiarach były droższe.
W poniedziałek lub wtorek będzie wymiana kabin.
czwartek, 22 czerwca 2017
Woda
We wtorek wieczorem przyszła do mnie właścicielka mieszkania piętro niżej (tamto mieszkanie na sprzedaż). Okazało się, że ją zalewam, ma zacieki na suficie w łazience. Okazało się, że moja kabina prysznicowa przecieka przy ściance bocznej. Dzisiaj przyszli fachowcy, uszczelnili - zobaczymy jutro, co z tego będzie. Przy okazji naprawili mi też cieknący kran w kuchni.
W najgorszym wypadku, trzeba będzie wymienić całą kabinę, jeśli okaże się, że to nieszczelność w innym miejscu.
W najgorszym wypadku, trzeba będzie wymienić całą kabinę, jeśli okaże się, że to nieszczelność w innym miejscu.
wtorek, 20 czerwca 2017
Rejviz i internet
Dzisiaj zrealizowałem kolejny swój pomysł, tzn wyjazd do Rejviz. Mruczkiem podjechałem do Zlatych Hor, tam przesiadłem się w autobus kursowy - bilet to mniej niż 3 zł.
Spacerek, zielonym szlakiem z Rejviz do ZH bardzo przyjemny, praktycznie cały czas w dół. Podchodzić tędy jakoś nie miałbym ochoty ale w dół te 10 km było czystą przyjemnością.
Cicho, nie licząc ptaków, pusto - dokładnie zero turystów, spotykane osoby to tylko tubylcy.
Przy okazji zrobiłem porządny test roamingu, a dokładniej korzystania z internetu za granicą.
Sieć w lesie, w autobusie, praktycznie w dowolnym miejscu. Wreszcie czuję, że jesteśmy we wspólnej Europie - koszt zero, wszystko poszło w ramach limitu.
A limit mam ........ ogromny. Jakoś rok temu, wpłacając 100 zł, dostawałem w sumie 46 GB transmisji. Później to powiększono do 50 GB a teraz, od czerwca do końca sierpnia, przy wpłacenie 200 zł dostaje się w sumie ....... 1410 GB :)
Spacerek, zielonym szlakiem z Rejviz do ZH bardzo przyjemny, praktycznie cały czas w dół. Podchodzić tędy jakoś nie miałbym ochoty ale w dół te 10 km było czystą przyjemnością.
Cicho, nie licząc ptaków, pusto - dokładnie zero turystów, spotykane osoby to tylko tubylcy.
Przy okazji zrobiłem porządny test roamingu, a dokładniej korzystania z internetu za granicą.
Sieć w lesie, w autobusie, praktycznie w dowolnym miejscu. Wreszcie czuję, że jesteśmy we wspólnej Europie - koszt zero, wszystko poszło w ramach limitu.
A limit mam ........ ogromny. Jakoś rok temu, wpłacając 100 zł, dostawałem w sumie 46 GB transmisji. Później to powiększono do 50 GB a teraz, od czerwca do końca sierpnia, przy wpłacenie 200 zł dostaje się w sumie ....... 1410 GB :)
poniedziałek, 19 czerwca 2017
Telefony
Dotychczas, jak wyskakiwałem na obiad czy zakupy za granicę, wyłączałem telefon by nie odbierać po kilka SMSów z taryfami roamingowymi. Teraz, po zniesieniu opłat roamingowych tych głównych SMSów nie ma ale pojawił się dzisiaj SMS z nową taryfą za internet w roamingu :)
Nawet, dla sprawdzenia, włączyłem w Zlatych Horach transmisje, wysłałem kilka zdjęć do albumu, zajrzałem na kilka portali - pewnie jutro zobaczę, jak wygląda realne, dokładne rozliczenie.
Nawet, dla sprawdzenia, włączyłem w Zlatych Horach transmisje, wysłałem kilka zdjęć do albumu, zajrzałem na kilka portali - pewnie jutro zobaczę, jak wygląda realne, dokładne rozliczenie.
piątek, 16 czerwca 2017
Zakupy i testy
Dzisiaj w Jeseniku był mały jarmark więc się wybrałem na zakupy.
Przy okazji zrobiłem test wykorzystania starego telefonu jako kamerki. Ustawiłem niższą jakość i efekt jest ...... taki sobie.
Nic to - będę testował dalej. Ważne, że się zakupy udały, znowu mam zapas czeskiego ( i słowackiego) żarcia na jakiś czas.
Przy okazji zrobiłem test wykorzystania starego telefonu jako kamerki. Ustawiłem niższą jakość i efekt jest ...... taki sobie.
Nic to - będę testował dalej. Ważne, że się zakupy udały, znowu mam zapas czeskiego ( i słowackiego) żarcia na jakiś czas.
czwartek, 8 czerwca 2017
Zlate Hory na rowerku
Drugie przejście graniczne, na rowerku, zaliczone, chociaż nie odbyło się to bez problemów. Dzisiaj pan kierowca darmowego autobusu chciał mnie wyprosić, twierdząc, że nie wolno przewozić rowerów, nawet złożonych. Muszą być opakowane. Faktem jest, że autobusik jest mały i na tylnym pomoście, po zamontowaniu dodatkowych siedzeń, jest tylko trochę miejsca na złożonego składaka, jak nie ma wiele ludzi w środku.
Majtki, czyli opakowanie na dahona, już zamówione. Przywiozłem ze sobą starą zasłonę z okna (jak ją pakowałem, sam nie rozumiałem, po co ją biorę), szycie kosztuje 60 zł i ma być elegancka, szyta na miarę, z zamkami błyskawicznymi, uszami i innymi bajerami :)
Droga z ZH do domu, poza dwoma małymi podjazdami, cały czas w dół. Jak już będę miał tę torbę, to w lecie będzie można częściej tak jeździć na obiad do Czechów.
Majtki, czyli opakowanie na dahona, już zamówione. Przywiozłem ze sobą starą zasłonę z okna (jak ją pakowałem, sam nie rozumiałem, po co ją biorę), szycie kosztuje 60 zł i ma być elegancka, szyta na miarę, z zamkami błyskawicznymi, uszami i innymi bajerami :)
Droga z ZH do domu, poza dwoma małymi podjazdami, cały czas w dół. Jak już będę miał tę torbę, to w lecie będzie można częściej tak jeździć na obiad do Czechów.
poniedziałek, 5 czerwca 2017
Testowanie pomysłów
Jakiś czas temu wymyśliłem teoretycznie, jak jeździć po górzystym terenie, by nie trzeba było jechać pod górę. Jak się dobrze pokombinuje jest to wykonalne. Chodzi o dojazd na rowerze do Mikulovic. Dzisiaj to sprawdziłem w praktyce. Darmowym busikiem trzeba dojechać do Kolonii Jagiellońskiej (wysoko i prawie na samej granicy). Można wsiadać u mnie na osiedlu, można na dole , na dworcu lub na Kraszewskiego. Później jest ok 0,4 km ostro w dół, do dawnego przejścia granicznego i trzy km spokojnie i płasko do centrum Mikulovic.
Powrót tą samą drogą, czyli 3 km do granicy, te strome 0,4 km na nogach i z Kolonii Jagiellońskiej do centrum jest tylko w dół, przez zdrój do fontanny z aniołkiem i znowu na nogach, pod górę do domu. Dam więc radę dojechać do Mikulovic po zakupy albo na obiad na rowerze. Trasa około 14 km a dzisiaj łącznie przejechałem 22,5 km.
Mam też pomysł na dojazd do Zlatych Hor, muszę go sprawdzić w praktyce.
Powrót tą samą drogą, czyli 3 km do granicy, te strome 0,4 km na nogach i z Kolonii Jagiellońskiej do centrum jest tylko w dół, przez zdrój do fontanny z aniołkiem i znowu na nogach, pod górę do domu. Dam więc radę dojechać do Mikulovic po zakupy albo na obiad na rowerze. Trasa około 14 km a dzisiaj łącznie przejechałem 22,5 km.
Mam też pomysł na dojazd do Zlatych Hor, muszę go sprawdzić w praktyce.
wtorek, 30 maja 2017
Mokro
Pod wieczór wreszcie zaczęło padać po upalnym dniu. Trochę piorunów waliło w Jeseniki więc dokładnie za moim oknem. Siedzę, oglądam błyskawice i nagle czuję że coś mi pryska na łydki. Patrze w dól i widzę spora kałużę na podłodze. Osadzenie ona w ścianie okazało się dziurawe i woda szybko wlewała się na parapet a z parapetu spływała na podłogę.
Niewiele myśląc pojechałem do sklepu budowlanego, za namową pracownika kupiłem odpowiednia piankę i miałem wieczorne naprawy. Stare uszczelnienie wydłubałem, założyłem nowa piankę.
Mam nadzieję, że teraz będzie to wszystko szczelne.
Niewiele myśląc pojechałem do sklepu budowlanego, za namową pracownika kupiłem odpowiednia piankę i miałem wieczorne naprawy. Stare uszczelnienie wydłubałem, założyłem nowa piankę.
Mam nadzieję, że teraz będzie to wszystko szczelne.
niedziela, 28 maja 2017
Karlova Studánka
Pierwszy raz, jak byłem w Karlovej Studance, przysypał mnie śnieg, mimo, że był to maj.
Drugi raz nisko wiszące chmury nie pozwoliły niczego zobaczyć. Dzisiaj pogoda dopisała, więc zrobiłem mały rekonesans.
Na miejscy są trzy spore, płatne parkingi - Gwiazda, Hubertus i Dolny. Na każdym z nich ceny dokładnie te same - za godzinę, nie ważne czy motor, samochód osobowy czy kamper - 30 KC, cały dzień - 70 KC. Wniosek taki, że nie warto przyjeżdżać kamperem :)
Powędrowałem na północ, do Rolandův kámen skąd jest niezły widoczek na Pradeda i okoliczne góry.
Obiad zjadłem w restauracji Gwiazda - smaczne, rozsądne ceny
Na koniec - pluskanie w basenie i dodatkowy bonus, wracając, drobne zakupy w Vrbnie (Penny otwarte do 20 każdego dnia).
Już mam pomysł, jak "zaliczyć" Pradeda i nie paść ale to następnym razem.
Drugi raz nisko wiszące chmury nie pozwoliły niczego zobaczyć. Dzisiaj pogoda dopisała, więc zrobiłem mały rekonesans.
Na miejscy są trzy spore, płatne parkingi - Gwiazda, Hubertus i Dolny. Na każdym z nich ceny dokładnie te same - za godzinę, nie ważne czy motor, samochód osobowy czy kamper - 30 KC, cały dzień - 70 KC. Wniosek taki, że nie warto przyjeżdżać kamperem :)
Powędrowałem na północ, do Rolandův kámen skąd jest niezły widoczek na Pradeda i okoliczne góry.
Obiad zjadłem w restauracji Gwiazda - smaczne, rozsądne ceny
Na koniec - pluskanie w basenie i dodatkowy bonus, wracając, drobne zakupy w Vrbnie (Penny otwarte do 20 każdego dnia).
Już mam pomysł, jak "zaliczyć" Pradeda i nie paść ale to następnym razem.
piątek, 26 maja 2017
Krnov
Czterdzieści sześć lat temu (straszne), w 1971 roku, oglądałem z zaciekawieniem i zazdrością czeskie pociągi jadące wiaduktem koło Pokrzywnej. Moim marzeniem wtedy było przejechać się takim pociągiem, ale nie było to wykonalne w ramach obozu socjalistycznego. W następnych latach, gdy spędzałem sylwestry w Pokrzywnej, znowu tylko oglądałem te pociągi. Dzisiaj, wreszcie przejechałem tym wiaduktem do Krnova.
Miasteczko ładne, centrum zadbane, odlizane, ciche i sympatyczne.
Połaziłem, pooglądałem, obiadek zjadłem (znowu knedliki). Pewnie jeszcze kiedyś się tutaj wybiorę, ale trzeba z rowerkiem.
Miasteczko ładne, centrum zadbane, odlizane, ciche i sympatyczne.
Połaziłem, pooglądałem, obiadek zjadłem (znowu knedliki). Pewnie jeszcze kiedyś się tutaj wybiorę, ale trzeba z rowerkiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































