Samochód nie powinien w zimie stać z prawie pustym bakiem, więc korzystając z ładnej pogody zatankowałem Mruczka. I wyskok za granicę. W Mikulovicach, zaraz za granicą, jest sklep spożywczy. Niestety - knedlików w garmażerce nie mają, za to maja coś innego - węgierskie pasty paprykowe i nawet na półce stoi Unicum.
Droga czarna, sucha więc żadna sól Mruczkowi nie grozi, można jechać.
Jesenik w słońcu wygląda malowniczo, a na obiad (67 CZK, czyli ok. 11 zł) rosołek wołowy i polędwica w sosie z knedlikami.
Małe zakupy i można wracać.



