środa, 25 marca 2020

Areszt domowy

Od dzisiaj obowiązuje zakaz wychodzenia z domu, poza wyjściem do sklepu itp.
W poniedziałek uzupełniłem zapas mleka (taka ilość to u mnie normalka)



We wtorek podjechałem do Prudnika po moje ulubione dżemy.  Zapasy mam na miesiąc, więc mogę wyjść z domu dopiero po Wielkanocy.


Nawet po chleb nie będę musiał wychodzić. Podpłomyki (sama mąka i woda) już testowałem, wychodzą mi jadalne. Dzisiaj przetestowałem tzw chlebki naan.



Wychodzą jadalne, ale długo z nimi nie poszaleję, bo tu, u nas, najbardziej poszukiwanym towarem nie jest ani papier toaletowy, ani ryż czy makaron ale drożdże - ani suchych ani mokrych nie ma.
Na obiad dzisiaj resztki czeskich zapasów (został jeszcze w zamrażalniku obalovany kvetak).


Dezynfekcja czeskim piwem mi odpowiada :)