Od ponad trzech tygodni szukam i szukam jakiegoś autka. Skuterek fajna rzecz ale ..... jak się chodzi o lasce, w dodatku w deszczu, nie ma mowy o wsiadaniu na jednoślad. Zimą, po śniegu też się słabo jeździ.
Pierwotnie nastawiałem się na TICO - miło wspominam swojego srebrnego szerszenia. Można je kupić nawet za 700 zł ale taki w miarę w rozsądnym stanie kosztuje ok 1,5 tysiąca. Już miałem kilka upatrzonych do oglądania a tu nagle sąsiadka się żali wszystkim, że jej TICO ukradli spod bloku. Od niej dowiedziałem się, że wbrew temu co piszą w sieci, o części do tego autka coraz trudniej i dlatego coraz częściej je kradną. Ona swoje znalazła po dwóch dniach, rozwalone i kompletnie rozszabrowane.
Za około 3-4 tysiące można kupić 20 letnie auto, z którego rdza wychodzi w kilku miejscach a co z silnikiem, to duży znak zapytania.
Udało mi się znaleźć Peugeota 206, ropniak, z ceną wywoławczą 5600 zł (zbiłem na 5 tys) i teraz muszę się uczyć nowej zabawki.
Firmowe, wbudowane radio, poduszki, klima, elektryczne szyby i cholera wie co jeszcze :)


