Na początku lat 60 XX wieku zajeździłem na śmierć rowerek młodzieżowy Junior.
W 1968 roku rodzice kupili mi duży, z angielską przerzutką w tylnym bębnie. Niestety, po roku zgubiłem ważną część tej przerzutki i dalej mogłem jeździć tylko na najcięższym biegu, bo w tamtych czasach dokupienie tej części było niemożliwe. Po kilku latach przerobiłem tylne koło na normalne, bez przerzutek i tak jeździłem jeszcze kilka lat. Pokrzywiłem widelec przedni (dynamo się zsunęło), pękła rama i tak zajeździłem kolejny rower.
Od kilku lat ma składaka Dahonka i w listopadzie dałem go tutaj, do serwisu by umyli, przesmarowali, uregulowali przerzutkę, bo ja już nie dawałem rady no i skasowali trzeszczenia w między widelcem a kierownicą. Jako że cisza i cisza zajechałem dzisiaj do nich i okazuj się, że .... w sztycy coś popękało. Nowa sztyca u producenta kosztuje 500 zł więc starają się coś pospawać, polutować ...... Chyba zajeździłem kolejny rower.
Poważnie zaczynam myśleć o elektryku. Na razie upatrzyłem sobie takie COŚ.
https://electofun.pl/rowery-elektryczne/961-e-maxim-quick-yelow.html
Na jutro zamówiłem jazdę testową dokładnie takim rowerkiem (tutaj jest w wypożyczalni właśnie tako model) a jest to podobno "polska" produkcja.
http://www.zasada-rowery.pl/# (tutaj sprzedają bez promocji, za 5.199 zł)
Test https://portal.bikeworld.pl/artykul/testy_i_nowosci/testy_rowerow/16554/test_e_maxim_quick_20_skladany_e_bike pozytywny