piątek, 29 grudnia 2017

Kalkulacje, rachunki

Pojechałem wczoraj do Jarnołtówka, na basen. Trochę dalej i wyżej od MAXa ale i cena bardziej przystępna. W MAXie 18 zł za godzinę, tutaj, w FWP tylko 12.

Droga kręta i  na trasie mostek o nośności 3 T. Po raz kolejny wrócił do mnie temat innego, lokalnego pojazdu.
 Niby prosta sprawa - na dojazdy lokalne - Prudnik (18 km), Nysa (20 km), Zlate Hory (5 km), Mikulovice (8 km) czy Jesenik (20 km) przydałoby się inne, małe autko. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to by było taniej. Zacząłem więc liczyć.
Dokładnie rok temu Mruczek na liczniku miał 102 tys km, dzisiaj ma 106,5 tys. km. Czyli w ciągu roku przejechałem 4,5 tys km. W tym 2 razy wyjazd  do Wrocławia (czerwiec i listopad) - 500 km. Wyjazd do Komarna - 700 km  czyli łącznie 1200 km. na same lokalne przejazdy wyszło więc 3,3 tys. km i teraz tylko ten przebieg biorę do obliczeń.
Mruczek spala ok 10 l na 100 km czyli na spalił przez rok 330 litrów.
Cena ropy na dzisiaj, to około 4,80 czyli kosztowało to około 1500 zł.

Mały samochodzik osobowy spalałby ok 0,6 litra benzyny więc spaliłby ok 200 litrów benzyny.
Cena benzyny na dzisiaj to około 4,75 zł czyli koszt przejechania tych 3300 km małą osobówką, to około 1000 zł.

Wszystko fajnie, tylko że trzeba do tego wszystkiego doliczyć inne koszty - samo OC wyniosłoby ok 600 zł a gdzie koszty napraw, wymiany oleju, okładzin, może i opon itp ?
Jak widać, wbrew pozorom, taniej jest jeździć tylko Mruczkiem.
Fakt, że w śniegu Mruczkiem nie pojadę, ale czy ma prawdę muszę ?