niedziela, 1 listopada 2020

Zaduszki 2020

 Jak to mówią bracia Czesi:  Mám nápad


Od dzieciństwa praktykuję zwyczaj, że osobom którym nie mogę pierwszego listopada postawić lampki na grobie zapalam pod krzyżem na cmentarzu. Nasza "kochana" władza [5 3] zakazała wstępu na cmentarze, bo jak wiadomo duszki cmentarne roznoszą wirusa, więc wymyśliłem, jak sobie z tym poradzić. 



Świeczka zapalona rodzicom w oknie to jedno a tradycja opisana wyżej to drugie.

Odpowiadając na apel by pomóc ludziom, lampki kupiłem tu, w Gluchołazach. Niestety w centrum i pod cmentarzem nie ma żadnych sprzedających, ale mój sklep jest czynny w każdą niedzielę od 11 i dało się kupić znicze.  



Zapaliłem je na cmentarzu w Zlatych Horach. Krzyża, takiego ogólnego, tam nie ma, ale "dogadałem" się  z miejscowym duszkiem i gościnnie, na jego grobie, postawiłem lampki. 

Czesi duszków cmentarnych się nie boją. 

poniedziałek, 26 października 2020

Odkurzacz

 Mam Zelmera Meteor, kupiony jeszcze w XX wieku ale sprawuje się dobrze. Gdy dwa lata temu naprawiałem w serwisie kabel, pan mechanik powiedział mi, że to bardzo dobry odkurzacz i nie powinienem nawet myśleć o jego wymianie. Odkurzacz jest na worki jednorazowe i tutaj zaczyna się problem. 

Od kilku miesięcy szukam nowych worków po sklepach w Głuchołazach, Nysie, Opolu czy Wrocławiu. Niestety, do tego modelu już nie ma i jak mnie radośnie poinformowano w sklepach - prawdopodobnie już nie będzie. 

Widziałem worki uniwersalne, czyli takie, w których mocowanie trzeba samemu docinać, w cenie 20 zł za 5 sztuk ale tych już nie ma. W innym sklepie pojawiły się innego producenta, też w wersji do docinania w cenie 39,90 za 5 sztuk. Kompletna paranoja. 

Zajrzałem wreszcie na Allegro i już za dwa dni będę miał 10 nowych w0rków, za 24 zł razem z przesyłką.

Cały czas jednak chodzi mi po głowie kupno pionowego, akumulatorowego, 2+1  odkurzacza. Wygodniejszy, mogłbym wreszcie spokojnie odkurzyć i samochód i Mruczka, tyko że cena rozsądnego oscyluje w granicach 1000 zł.


czwartek, 15 października 2020

Covid19

 U nas ponad 8 tys przypadków, u Czechów ponad 9 tysięcy, na Słowacji prawie 2 tysiące. 

W moim bloku, klatka obok, jest ktoś na kwarantannie. Idąc do sklepu nadziałem się na dwójkę policjantów.  Zaskoczyłem ich pytaniem, czy ktoś jest na kwarantannie, zmieszali się jak studenci złapani na ściąganiu. Odpowiedzieli oczywiście, że takich informacji nie udzielają, ale mowa ciała była oczywista. 

Widziałem też przez chwilę listę, jaką mieli ze sobą. Było na niej kilkanaście nazwisk. Mam nadzieję, że to z całych Gluchołazów a nie tylko z osiedla. 

No i zamalowali mnie na czerwono. A Wrocław tylko żółty, ciekawe. 

piątek, 2 października 2020

Zapasy

 W czasach słusznie minionych uczelnie wyższe dbały o swoich pracowników. I Tata i ja dostawaliśmy co kwartał jeden "ręcznik" i trzy kostki mydła. Na trzy osoby w domu tego mydła było aż nadto a te ręczniki to były raczej solidne ścierki, bardzo łatwo brudzące się i słabo wchlaniające wodę. Kilka takich jeszcze mi się ostało. 

Okazało się, że świetnie nadają się na pokrowiec na maszynę do szycia. 




Wymiary w sam raz, tylko dwa przeszycia i już jest gotowy produkt :) 


 

czwartek, 1 października 2020

Nowa zabawka

 Kupiłem sobie, na długie zimowe wieczory, nową zabawkę. 

Naoglądałem się rożnych filmików na YT i trochę się poduczyłem.

W dawnych czasach, jeszcze chodząc do liceum, uszyłem sobie spodnie. Miałem takie swoje ulubione krotkie spodenki ale niestety powycierały się a w tamtych czasach kupienie  nowych było bardzo trudne. Rozprułem stare, miałem wykroj na nowe i uszyłem, sam, na maszynie. Służyły mi przez kolejne kilka lat. 

Teraz aż tak abitnych planów nie mam, ale różne drobiazgi wygodniej i szybciej na maszynie niż w rekach. 



Może też zrobie ze starego tropiku osłony do markizy do Mruczka, ale na razie zaczynam od drobiazgów.

Na starość ludzie głupieją 😃😃

piątek, 10 lipca 2020

Handel wymienny

O ile mnie pamięc nie zawodzi, to Dahonka kupiłem jakieś 7 lat temu, na Allegro, za 1000 zł. jego stan na dzisiaj jest następujący:
- taki mały plastikowy uchwyt potrzebny przy składaniu się połamał, od lat mam swoją kombinację pasków z rzepami.
- przerzutka teoretycznie 5 biegowa daje tylko trzy biegi, poza tym linka ciągle wypada z manetki (już wyrobiona),
- popękany przedni widelec, serwisanci probowali go pospawać i zrobili gorzej niż było.
Podsumowując, Dahonek w obecnym stanie nie nadaje się do jeżdżenia.

Peugeota kupowałem rok temu, przy finalizowaniu transakcji okazało ssię, że przedostni właściciel, to mechanik z Głuchołazów. Oczywiście od razu się z nim skontaktowałem, bo kto lepiej zna używany samochód niż jego poprzedni właściciel ?  Dość szybko dogadaliśmy się, że mechanik sam sobie zbudował prawie-kampera (samo spanie, bez sanitariatów) i jest bardzo zainteresowany tematem takiej turystyki. Nawet w zeszłym roku planował dojechać do mnie do Komarna ale nie wyszło. Ostatnio zaproponował mi, że trzeba wymienić próg, a może i dwa, w osobówce, bo będą problemy przy rejestracji. Wstępnie wycenił to na ok 600 zł.
Jak się dowiedział, że kupiłem sobie nowy rower a stary chciałbym sprzedać, zgłosił się jako chętny kupiec.
Zamiast wyznaczać jakaś cenę, zaproponowałem my, że ja daję Dahonka w stanie takim jak jest, a on mi robi blacharke w peugeocie. Zaakceptował, ucieszył się, sam zaproponował, że dodatkowo wywoskuje i wypoleruje mi cały samochód (to znaczy jego ludzie, bo ma kilku pracowników). Dodatkowo mogę zawsze podjechać do niego, na warsztat, podłączyć się pod prąd, coś sobie pogrzebać w kamperku a nawet proponował, że mogłbym u niego na placu zimować, bo planuje postawienie jakiejś wiaty.  Wczoraj podrzuciłem mu ten cały kawał plastiku ze stolika kamperowego, by odtworzyć go z blachy, to byłoby na pewno lepsze niż popękany, stary plastik.

Ten sam Pan Krzysztof pomaga mi  przy skuterku, ucuchomił go po zimie, wozi, jak mam awarię a jego znajomy naprawia.

Chyba w dobrej "cennie" sprzedałem Dahonka :)


czwartek, 11 czerwca 2020

Powrót do Thoshiby

Przypomniałem sobie, że miałem kiedyś PocketPC od Asusa, też ładny, srebrny i też pewnego dnia zamilkł na wieki. Widać to taka firma.
Nim się zdecyduję na zakup kolejnego Notebooka (myślę nad jakimś z dużym ekranem, nie koniecznie dotykowym) to po raz kolejny eksperymentuje z różnymi Linuxami odpalanymi z Pendriva.


Jeśli WinXP to już taki zabytek, to Linuxy nastawione na stare i słabe komputerki na pewno sobie poradzą z różnymi moimi pomysłami.