O ile mnie pamięc nie zawodzi, to Dahonka kupiłem jakieś 7 lat temu, na Allegro, za 1000 zł. jego stan na dzisiaj jest następujący:
- taki mały plastikowy uchwyt potrzebny przy składaniu się połamał, od lat mam swoją kombinację pasków z rzepami.
- przerzutka teoretycznie 5 biegowa daje tylko trzy biegi, poza tym linka ciągle wypada z manetki (już wyrobiona),
- popękany przedni widelec, serwisanci probowali go pospawać i zrobili gorzej niż było.
Podsumowując, Dahonek w obecnym stanie nie nadaje się do jeżdżenia.
Peugeota kupowałem rok temu, przy finalizowaniu transakcji okazało ssię, że przedostni właściciel, to mechanik z Głuchołazów. Oczywiście od razu się z nim skontaktowałem, bo kto lepiej zna używany samochód niż jego poprzedni właściciel ? Dość szybko dogadaliśmy się, że mechanik sam sobie zbudował prawie-kampera (samo spanie, bez sanitariatów) i jest bardzo zainteresowany tematem takiej turystyki. Nawet w zeszłym roku planował dojechać do mnie do Komarna ale nie wyszło. Ostatnio zaproponował mi, że trzeba wymienić próg, a może i dwa, w osobówce, bo będą problemy przy rejestracji. Wstępnie wycenił to na ok 600 zł.
Jak się dowiedział, że kupiłem sobie nowy rower a stary chciałbym sprzedać, zgłosił się jako chętny kupiec.
Zamiast wyznaczać jakaś cenę, zaproponowałem my, że ja daję Dahonka w stanie takim jak jest, a on mi robi blacharke w peugeocie. Zaakceptował, ucieszył się, sam zaproponował, że dodatkowo wywoskuje i wypoleruje mi cały samochód (to znaczy jego ludzie, bo ma kilku pracowników). Dodatkowo mogę zawsze podjechać do niego, na warsztat, podłączyć się pod prąd, coś sobie pogrzebać w kamperku a nawet proponował, że mogłbym u niego na placu zimować, bo planuje postawienie jakiejś wiaty. Wczoraj podrzuciłem mu ten cały kawał plastiku ze stolika kamperowego, by odtworzyć go z blachy, to byłoby na pewno lepsze niż popękany, stary plastik.
Ten sam Pan Krzysztof pomaga mi przy skuterku, ucuchomił go po zimie, wozi, jak mam awarię a jego znajomy naprawia.
Chyba w dobrej "cennie" sprzedałem Dahonka :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz