Wczoraj, po raz kolejny, mój prysznic mnie napadł, tzn wypadły drzwi w kabinie prysznicowej.
Najwyższa pora coś z tym zrobić.
Najpierw się trochę dokształciłem (to moja pierwsza taka kabina), później zrobiłem małe zakupy i do roboty.
Przy okazji umyłem porządnie całe drzwi i ścianki.
Mam nadzieję, że teraz, z nowymi rolkami, będzie już dobrze.
sobota, 29 kwietnia 2017
piątek, 28 kwietnia 2017
Biała wiosna
W poniedziałek można się było cieszyć kwitnącymi mleczami
Dzisiaj te same kwiatki niby dalej są, ale w białej otulinie
Chciałem się dzisiaj wybrać na knedliki i zakupy przed majówką, a tu lipa, zasypało wszystko śniegiem, nie będę ruszał Mruczka.
Pewnie zamiast pochodu pierwszomajowego będą zjazdy na saneczkach.
Dzisiaj te same kwiatki niby dalej są, ale w białej otulinie
Chciałem się dzisiaj wybrać na knedliki i zakupy przed majówką, a tu lipa, zasypało wszystko śniegiem, nie będę ruszał Mruczka.
Pewnie zamiast pochodu pierwszomajowego będą zjazdy na saneczkach.
środa, 26 kwietnia 2017
Czarownice
Czarownicom się w tym roku udało, pogoda wystraszyła "inkwizycję", nie będzie palenia, a szkoda.
A tak ładnie się zapowiadało:
- 14:00 ČARODĚJNICKÝ EXPRESS, speciální vlak vyjíždějící z náměstí v Jeseníku
- 14:30 ČARODĚJNICKÉ ODPOLEDNE, hry soutěže, lekce létání na koštěti, míchání lektvarů, nafukovací atrakce, kolotoč (do 16:30)
- 15:00 REJ ČARODĚJNIC, program pro děti s příletem pohádkové čarodějnice, sokolníci (do 16:30)
- 17:30 ČARODĚJNICKÁ VEČEŘE, speciality z čarodějnického kotlíku (do 18:30)
- 17:30 ABSOLUTE BON JOVI REVIVAL, revivalová kapela s hity Bon Jovi (do 19:00)
- 19:00 PÁLENÍ ČARODĚJNIC (do 19.30)
- 19:30 VAGON ROCK MACHINE, oblíbená jesenická kapela (do 21:00)
- 21:00 OHNIVÁ SHOW AKÁDA, zá věrečný program pro všechny generace (do 21.30)
wtorek, 25 kwietnia 2017
Łazienka
Dorobiłem się dzisiaj dwóch szafek w łazience.
Pod druga szafką stoi pralka, w pewnym odstępie od ściany (nie da się jej przysunąć, kran i odpływ przeszkadza) zamówiłem więc płytę, którą się położy na pralce i będzie sięgać do samej ściany.
Pod druga szafką stoi pralka, w pewnym odstępie od ściany (nie da się jej przysunąć, kran i odpływ przeszkadza) zamówiłem więc płytę, którą się położy na pralce i będzie sięgać do samej ściany.
środa, 19 kwietnia 2017
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
sobota, 15 kwietnia 2017
Wielkanoc
Jest sporo różnic między Polska i Czechami, w obchodzeniu Wielkanocy też.
Tam nie ma tradycji święconki, wg Wikipedii jesteśmy w mniejszości.
U nas mówi się o Wielkim Tygodniu - w Czechach jest to bardziej "kolorowe" - Zielony Czwartek, Wielki Piątek i Biała Sobota.
Tradycyjne ciasto na Biała Sobotę to Mazanec czyli rodzaj kołacza czyli drożdżowej baby.
Miałem inne plany na Wielkanoc, ale doszedłem do wniosku, że bez sensu jest siedzieć w kamerze i patrzeć na deszcz ze śniegiem za oknem. Poczekam na powrót wiosny.
Tam nie ma tradycji święconki, wg Wikipedii jesteśmy w mniejszości.
U nas mówi się o Wielkim Tygodniu - w Czechach jest to bardziej "kolorowe" - Zielony Czwartek, Wielki Piątek i Biała Sobota.
Tradycyjne ciasto na Biała Sobotę to Mazanec czyli rodzaj kołacza czyli drożdżowej baby.
Miałem inne plany na Wielkanoc, ale doszedłem do wniosku, że bez sensu jest siedzieć w kamerze i patrzeć na deszcz ze śniegiem za oknem. Poczekam na powrót wiosny.
środa, 12 kwietnia 2017
Przyjemne z pożytecznym czyli 3w1
Pojechałem dzisiaj do Karlovej Studanki, podobno miejsce gdzie jest najczystsze powietrze w Europie.
Najpierw obiadek w Zlatych Horach (niestety, dzisiaj nie było knedlików), później małe zakupy w Vrbne p. Pradedem i basen w Karlovej Studance.
Sześć lat temu, dokładnie 3 maja zostałem zasypany śniegiem
Tym razem, na szczęście bez takich niespodzianek
Kolejna miła niespodzianka, to niższa cena - wtedy 150 Kc za godzinę, teraz tylko 80 (już mam zniżkę dla seniora) za 90 min od wejścia do wyjścia.
Pomoczyłem się i wróciłem do domku. Ta przyjemność jest dokładnie 32 km do domu.
Więcej zdjęć TUTAJ.
Najpierw obiadek w Zlatych Horach (niestety, dzisiaj nie było knedlików), później małe zakupy w Vrbne p. Pradedem i basen w Karlovej Studance.
Sześć lat temu, dokładnie 3 maja zostałem zasypany śniegiem
Tym razem, na szczęście bez takich niespodzianek
Kolejna miła niespodzianka, to niższa cena - wtedy 150 Kc za godzinę, teraz tylko 80 (już mam zniżkę dla seniora) za 90 min od wejścia do wyjścia.
Pomoczyłem się i wróciłem do domku. Ta przyjemność jest dokładnie 32 km do domu.
Więcej zdjęć TUTAJ.
wtorek, 11 kwietnia 2017
Przedświąteczny Wrocław
Kilka dni temu jadąc do Nysy, potwierdziły się niestety moje spore problemy z chorobą lokomocyjną. Dziwna sprawa - jak sam kieruję samochodem, nic ale to absolutnie nic nie czuję. W roli pasażera busu czy dużego autobusu, jak w latach wczesnej młodości - wystarczy 15-20 min i zaczynają się spore problemy. Kupiłem wyciąg z imbiru, podobno działa wspaniale - ale nie na mnie.
Dzisiaj postanowiłem przetestować inne połączenie - trochę dłuższe, bo trzy godziny, zamiast dwóch, ale jak się okazało nawet tańsze (17,5 zamiast 20 zł). Busikiem do Nysy i później pociągiem do Wrocławia. Pociągami zawsze mogłem jeździć a ten busik, mimo imbiru "poczułem".
Pogoda i w Głuchołazach i we Wrocławiu podobna - zimno, pochmurno, wieje ja durne.
Trochę się pokręciłem po mieście i wracałem "tygryskiem" czyli NyskiBus. Mimo wzięcia maksymalnej ilości imbiru - ledwie wytrwałem te dwie godziny.
Na koniec ZONK - okazuje się, że już nie jeżdżą na moje osiedle, kurs się kończy na dworcu autobusowym. Poza tym, kilka kurów już nie ma, m.in. tego o 19:45 z Wrocławia, tego o 6:45 z Głuchołazów. A na swojej stronie firma nic nie zmieniła
Nowy wrocławski dworzec autobusowy rośnie jak na drożdżach.
A ja chyba będę musiał jakoś przemyśleć swoje wyjazdy do Wrocławia
Dzisiaj postanowiłem przetestować inne połączenie - trochę dłuższe, bo trzy godziny, zamiast dwóch, ale jak się okazało nawet tańsze (17,5 zamiast 20 zł). Busikiem do Nysy i później pociągiem do Wrocławia. Pociągami zawsze mogłem jeździć a ten busik, mimo imbiru "poczułem".
Pogoda i w Głuchołazach i we Wrocławiu podobna - zimno, pochmurno, wieje ja durne.
Trochę się pokręciłem po mieście i wracałem "tygryskiem" czyli NyskiBus. Mimo wzięcia maksymalnej ilości imbiru - ledwie wytrwałem te dwie godziny.
Na koniec ZONK - okazuje się, że już nie jeżdżą na moje osiedle, kurs się kończy na dworcu autobusowym. Poza tym, kilka kurów już nie ma, m.in. tego o 19:45 z Wrocławia, tego o 6:45 z Głuchołazów. A na swojej stronie firma nic nie zmieniła
Nowy wrocławski dworzec autobusowy rośnie jak na drożdżach.
A ja chyba będę musiał jakoś przemyśleć swoje wyjazdy do Wrocławia
niedziela, 2 kwietnia 2017
Jarmark wielkanocny w Jeseniku
Dzisiaj był jarmark w Jeseniku.
Pojechałem pociągiem - 32 KC, czyli około 5 zł, 30 min jazdy.
Mimo ślicznej pogody, na jarmarku było mało ludzi. Wydaje mi się, że na grudniowym jarmarku było więcej chętnych.
Połaziłem, popatrzyłem, posłuchałem, zjadłem obiad i w drogę powrotną, tym razem autobusem, przez Rejviz, do Zlatych Hor - bilet 28 KC, czyli ok 5 zł, godzina jazdy po górach i serpentynach, naliczyłem chyba trzy zakręty po 180 stopni.
Pojechałem pociągiem - 32 KC, czyli około 5 zł, 30 min jazdy.
Mimo ślicznej pogody, na jarmarku było mało ludzi. Wydaje mi się, że na grudniowym jarmarku było więcej chętnych.
Połaziłem, popatrzyłem, posłuchałem, zjadłem obiad i w drogę powrotną, tym razem autobusem, przez Rejviz, do Zlatych Hor - bilet 28 KC, czyli ok 5 zł, godzina jazdy po górach i serpentynach, naliczyłem chyba trzy zakręty po 180 stopni.
sobota, 1 kwietnia 2017
Wielkanoc coraz bliżej
Zaczynają się wielkanocne jarmarki - u Czechów ciągle popularne zjawisko.
Wybrałem się dzisiaj na taki jarmark w zamku Linhartovy - ok 4 km od Mesta Albrechtice.
Początkowo planowałem wyjazd pociągiem (Jesenki - Głuchołazy- Krnov) ale wygląda na to, że pociąg przejeżdża tylko przez Linhartovy ale się tam nie zatrzymuje a z M.A. na piechotę trochę daleko.
Zameczek sympatyczny a na jarmarku dużo różnych wyrobów własnych, czeskich rzemieślników. Nie widziałem żadnego stoiska z chińskimi wyrobami. Różne pachnidła, ozdoby ceramiczne, szmaciane, drewniane i na każdym stoisku zakaz fotografowania. Były też stoiska z wędliną, pieczywem, różnymi ciastami i napojami.
Więcej zdjęć TUTAJ.
Kupiłem ostatnio polską wersję knedlików.
Niby prosta potrawa, ale różnica w smaku (w porównaniu do oryginalnych czeskich) znaczna.
Wybrałem się dzisiaj na taki jarmark w zamku Linhartovy - ok 4 km od Mesta Albrechtice.
Początkowo planowałem wyjazd pociągiem (Jesenki - Głuchołazy- Krnov) ale wygląda na to, że pociąg przejeżdża tylko przez Linhartovy ale się tam nie zatrzymuje a z M.A. na piechotę trochę daleko.
Zameczek sympatyczny a na jarmarku dużo różnych wyrobów własnych, czeskich rzemieślników. Nie widziałem żadnego stoiska z chińskimi wyrobami. Różne pachnidła, ozdoby ceramiczne, szmaciane, drewniane i na każdym stoisku zakaz fotografowania. Były też stoiska z wędliną, pieczywem, różnymi ciastami i napojami.
Więcej zdjęć TUTAJ.
Kupiłem ostatnio polską wersję knedlików.
Niby prosta potrawa, ale różnica w smaku (w porównaniu do oryginalnych czeskich) znaczna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























