czwartek, 8 czerwca 2017

Zlate Hory na rowerku

Drugie przejście graniczne, na rowerku, zaliczone, chociaż nie odbyło się to bez problemów. Dzisiaj pan kierowca darmowego autobusu chciał mnie wyprosić, twierdząc, że nie wolno przewozić rowerów, nawet złożonych. Muszą być opakowane. Faktem jest, że autobusik jest mały i na tylnym pomoście, po zamontowaniu dodatkowych siedzeń, jest tylko trochę miejsca na złożonego składaka, jak nie ma wiele ludzi w środku.
Majtki, czyli opakowanie na dahona, już zamówione. Przywiozłem ze sobą starą zasłonę z okna (jak ją pakowałem, sam nie rozumiałem, po co ją biorę), szycie kosztuje 60 zł i ma być elegancka, szyta na miarę, z zamkami błyskawicznymi, uszami i innymi bajerami :)
Droga z ZH do domu,  poza dwoma małymi podjazdami, cały czas w dół. Jak już będę miał tę torbę, to w lecie będzie można częściej tak jeździć na obiad do Czechów.