Zgniłe jaja czyli siarkowodór, bo tym charakteryzują się źródła termalne w Velkich Losinach.
Ciekawie wygląda cennik tego Aqua Parku.
Za 3 godziny, poza sezonem trzeba zapłacić 300 CZK (w złotówkach to ok 48 zł), a mając co najmniej 62 lata, tylko 240 CZK, czyli 39 zł..
Z Głuchołazów do Velkich Losin jest ok 60 km, niby niewiele ale wystarczy popatrzeć na mapę i widać, jak wygląda droga z Jesenika do VL. Kilka lat temu jechałem ta trasą, wrażenia nie zapomniane :)
Można skorzystać z transportu publicznego - pociągiem do Jesenika i później autobusem - w sumie 2 godziny.
Trochę bliżej, bo tylko 33 km ale i trochę drożej jest w Karlovej Studance. Godzina, bez zniżek kosztuje 150CZK czyli ok 24 zł. Z dojazdem tez trochę gorzej - jeden autobus ze Zlatych Hor bardzo wcześnie rano.
Jest też niedaleko, w Jarnołtówku, basen kryty, niestety nie termalny. Cena 18 zł, przez porównanie, nie wygląda zachęcająco.
Szacunkowe rachunki - wyjazd do VL to ok 24 zł za przejazd + 39 zł za 3 godziny moczenia się w termach. Razem wychodzi 63 zł.
Przejazd do Jarnołtówka kosztuje 10 zł + 3x18=54 zł czyli razem praktycznie ten sam koszt co w VL.
sobota, 28 stycznia 2017
piątek, 27 stycznia 2017
Kierunek Mikulovice
Do dzisiejszego spaceru zainspirował mnie ten znak turystyczny.
Część Głuchołazów przy przejściu granicznym do Mikulovic nazywa się osiedlem Jagiellońskim i jest na sporym wzniesieniu czyli jadą tędy do Czech trzeba się najpierw wydrapać na górę i później ostry zjazd na dół, do dawnego szlabanu granicznego. Jako że czeski pociąg jeździ na trasie Głuchołazy - Mikulovice, musi być jakaś droga w miarę płaska.
Trasa piesza zaczyna się w centrum Zdroju i prowadzi wzdłuż Białej Głuchołaskiej.
Mija się sztolnie Bialską, źródło Żegnalec (bardzo smaczna woda), ośrodki Czerwony Kozioł, Skowronek, wodociągi miejskie i wchodzi w lasek. Dochodząc do mostku przerzuconego przez rzekę mija się stary, zdewastowany i opuszczony ośrodek wypoczynkowy RUCHu.
Niestety, zaraz za mostkiem szlak PTTK odbija od torów kolejowych i zaczyna się wspinać na szczyt wzniesienia, do osiedla Jagiellońskiego.
Są ślady pokazujące, że sporo osób chodzi po torach, trzeba będzie już wiosną, jak śniegi stopnieją, sprawdzić ten wariant i przekroczyć "zielona granicę" po torach.
Na dół, do centrum, pojechałem takim busikiem.
Trasa piesza zaczyna się w centrum Zdroju i prowadzi wzdłuż Białej Głuchołaskiej.
Mija się sztolnie Bialską, źródło Żegnalec (bardzo smaczna woda), ośrodki Czerwony Kozioł, Skowronek, wodociągi miejskie i wchodzi w lasek. Dochodząc do mostku przerzuconego przez rzekę mija się stary, zdewastowany i opuszczony ośrodek wypoczynkowy RUCHu.
Niestety, zaraz za mostkiem szlak PTTK odbija od torów kolejowych i zaczyna się wspinać na szczyt wzniesienia, do osiedla Jagiellońskiego.
Są ślady pokazujące, że sporo osób chodzi po torach, trzeba będzie już wiosną, jak śniegi stopnieją, sprawdzić ten wariant i przekroczyć "zielona granicę" po torach.
Na dół, do centrum, pojechałem takim busikiem.
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Knedliki
Samochód nie powinien w zimie stać z prawie pustym bakiem, więc korzystając z ładnej pogody zatankowałem Mruczka. I wyskok za granicę. W Mikulovicach, zaraz za granicą, jest sklep spożywczy. Niestety - knedlików w garmażerce nie mają, za to maja coś innego - węgierskie pasty paprykowe i nawet na półce stoi Unicum.
Droga czarna, sucha więc żadna sól Mruczkowi nie grozi, można jechać.
Jesenik w słońcu wygląda malowniczo, a na obiad (67 CZK, czyli ok. 11 zł) rosołek wołowy i polędwica w sosie z knedlikami.
Małe zakupy i można wracać.
Droga czarna, sucha więc żadna sól Mruczkowi nie grozi, można jechać.
Jesenik w słońcu wygląda malowniczo, a na obiad (67 CZK, czyli ok. 11 zł) rosołek wołowy i polędwica w sosie z knedlikami.
Małe zakupy i można wracać.
niedziela, 22 stycznia 2017
Mały spacerek
Słońce świeci jak dzikie, śnieg skrzypi pod nogami - super pogoda na spacer.
Obejrzałem sobie okolice mojego osiedla.
Zdjęcia do pooglądania są TUTAJ.
Obejrzałem sobie okolice mojego osiedla.
Zdjęcia do pooglądania są TUTAJ.
środa, 18 stycznia 2017
Wypad do Wrocławia
Wybrałem się do Wrocławia, busikami. Tam zapłaciłem za bilet 18 zł (EuroBUS nie ma zniżki dla seniora).
Zacząłem oczywiście od Bujwida, wcześniej podrzuciłem Adamowi ruszt do mikrofalówki, która zabrał Michał.
Jednak wilgoć we Wrocławiu jest męcząca, niby tylko kilka stopni mrozu, ale czuć go o wiele mocniej niż w Głuchołazach czy w Białymstoku. Dodatkowo czystość powietrza też nie daje przyjemnych odczuć.
Przeleciałem się po kilku dużych sklepach z AGD i jestem głupszy niż wcześniej. Takich kuchenek mikrofalowych, jakie chciałem "pomacać" oczywiście nie było, w każdym mi proponowali że jak zamówię, to sprowadzą. Pooglądałem płyty gazowe i okapy i wiem trochę więcej.
Krasnoludki tez lubią robić zakupy :)
Powrót NyskimBusem czyli "tygryskiem".
Nie wiem dlaczego tym razem zapłaciłem 20 zł chociaż pod koniec grudnia, za dokładnie te sama trasę płaciłem 16 zł
Zacząłem oczywiście od Bujwida, wcześniej podrzuciłem Adamowi ruszt do mikrofalówki, która zabrał Michał.
Jednak wilgoć we Wrocławiu jest męcząca, niby tylko kilka stopni mrozu, ale czuć go o wiele mocniej niż w Głuchołazach czy w Białymstoku. Dodatkowo czystość powietrza też nie daje przyjemnych odczuć.
Przeleciałem się po kilku dużych sklepach z AGD i jestem głupszy niż wcześniej. Takich kuchenek mikrofalowych, jakie chciałem "pomacać" oczywiście nie było, w każdym mi proponowali że jak zamówię, to sprowadzą. Pooglądałem płyty gazowe i okapy i wiem trochę więcej.
Krasnoludki tez lubią robić zakupy :)
Powrót NyskimBusem czyli "tygryskiem".
Nie wiem dlaczego tym razem zapłaciłem 20 zł chociaż pod koniec grudnia, za dokładnie te sama trasę płaciłem 16 zł
niedziela, 15 stycznia 2017
O komunikacji raz jeszcze
Mam już chyba wszystkie dane o komunikacji lokalnej.
Doliczyłem się aż sześciu przewoźników a żeby nie było za prosto, aż trzy różne przystanki u mnie na osiedlu.
Pierwszy, to darmowa komunikacja miejska
Drugi, to Arriva Prudnik
Trzeci - PKS Nysa
Czwarty - Auto-FUN (busiki)
Piąty - BUS
Szósty - Nyskibus, czyli "tygrysek"
Trzeba będzie zrobić własny rozkład jazdy, wszystkie dane w jednym miejscu.
Doliczyłem się aż sześciu przewoźników a żeby nie było za prosto, aż trzy różne przystanki u mnie na osiedlu.
Pierwszy, to darmowa komunikacja miejska
Drugi, to Arriva Prudnik
Trzeci - PKS Nysa
Czwarty - Auto-FUN (busiki)
Piąty - BUS
Szósty - Nyskibus, czyli "tygrysek"
Trzeba będzie zrobić własny rozkład jazdy, wszystkie dane w jednym miejscu.
wtorek, 10 stycznia 2017
Dzień fachowców
Rano mieli przyjść fachowcy od okien. W kuchni, pod jednym skrzydłem jest ewidentnie zimniej. Termometr zostawiony na noc (mimo temperatury w mieszkaniu ok 19 stopni) pokazuje tylko 6.
Czekałem, czekałem i nic. Zadzwoniłem więc do fachowca od piecyków gazowych.
Jak mi rozebrał piecyk i grzebał w bebechach pojawili się spece od okien. Obejrzeli, pomarudzili, stwierdzili że nie mają ze sobą odpowiedniego torxa, że okna już 7 letnie a teraz są już nowsze okucia. Wg nich, nie wystarczy sama regulacja, że prawdopodobnie uszczelnienie pod oknem (i pod blatem) się wykruszyło.
Na szczęście nie wzięli ani złotówki :)
Piecyk gazowy trochę przeczyszczony, przy okazji zostałem dokształcony w zakresie jego użytkowania.
Zobaczymy, czy znowu po namydleniu się pod prysznicem zaniknie ciepła woda i z mydlinami w oczach będę musiał walczyć. W najgorszym przypadku czeka mnie wymiana piecyka (nowy, dobry to ok 1.200 zł).
Za godzinę pracy Pan wziął 20 zł.
W ramach zmian - wczoraj udało mi się powiesić zegar - dwa pudla mniej :)
Czekałem, czekałem i nic. Zadzwoniłem więc do fachowca od piecyków gazowych.
Jak mi rozebrał piecyk i grzebał w bebechach pojawili się spece od okien. Obejrzeli, pomarudzili, stwierdzili że nie mają ze sobą odpowiedniego torxa, że okna już 7 letnie a teraz są już nowsze okucia. Wg nich, nie wystarczy sama regulacja, że prawdopodobnie uszczelnienie pod oknem (i pod blatem) się wykruszyło.
Na szczęście nie wzięli ani złotówki :)
Piecyk gazowy trochę przeczyszczony, przy okazji zostałem dokształcony w zakresie jego użytkowania.
Zobaczymy, czy znowu po namydleniu się pod prysznicem zaniknie ciepła woda i z mydlinami w oczach będę musiał walczyć. W najgorszym przypadku czeka mnie wymiana piecyka (nowy, dobry to ok 1.200 zł).
Za godzinę pracy Pan wziął 20 zł.
W ramach zmian - wczoraj udało mi się powiesić zegar - dwa pudla mniej :)
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Wypad do centrum
Przetestowałem dzisiaj kolejnego lokalnego przewoźnika (darmowym autobusikiem już jechałem wcześniej).
Tak wygląda rozkład jazdy z osiedla do centrum
Taki bilecik mi przysługuje :)
Załatwiłem kilka spraw - umówiłem na jutro fachowców od okien (to w kuchni jest nieszczelne i na parapecie mam ok 6 stopni), zamówiłem firmę do zabudowy (najpierw szafa i drzwi do kuchni, później kuchnia).
Przy okazji pooglądałem resztki starych murów obronnych
Mam też namiary na fachowców od piecyków gazowych.
Powrót na górę, do domu - znowu za 1,10 zł
Tak wygląda rozkład jazdy z osiedla do centrum
Taki bilecik mi przysługuje :)
Załatwiłem kilka spraw - umówiłem na jutro fachowców od okien (to w kuchni jest nieszczelne i na parapecie mam ok 6 stopni), zamówiłem firmę do zabudowy (najpierw szafa i drzwi do kuchni, później kuchnia).
Przy okazji pooglądałem resztki starych murów obronnych
Mam też namiary na fachowców od piecyków gazowych.
Powrót na górę, do domu - znowu za 1,10 zł
niedziela, 8 stycznia 2017
Przemyślenia matematyka
Planując przeprowadzkę do Głuchołazów trochę się bałem tego, że to takie małe miasteczko, więc nie ma tu wielu urzędów i biur. Wrocław ma ok 700 tys mieszkańców, Białystok prawie 300 tys a Głuchołazy zaledwie 15 tys.
Ale kto zna trochę matematykę wie, że metryk, czyli funkcji mierzących "odległość" może być wiele.
Popatrzmy na konkretne sprawy.
Urząd Skarbowy, ZUS i inne ważniejsze urzędy są w Nysie czyli ok 20 km od Głuchołazów. Niby daleko, ale ......
Z Zielonych Wzgórz na Dojlidy, gdzie pracowałem jest ok 11 km, dojazd dwoma autobusami kosztował 5,60 i trwał prawie godzinę.
Do Nysy można dojechać w 30 minut za 6 zl - cenowo praktycznie to samo, patrząc na czas, dwa razy szybciej.
Drugie większe miasto w okolicy, to Prudnik - 15 km i dojechać można w niecałe 20 min.
Poza tym, w ramach samych Głuchołazów kursuje darmowa komunikacja miejska.
Można tez skorzystać z dojazdu autobusem PKS - bilet na trasie moje osiedle - centrum, kosztuje 1,10 (przez porównanie w Białym bilet miejski kosztuje 2,80)
Inne ciekawostki:
- w tym roku ma być wybudowana tężnia w Parku Zdrojowym - LINK
- działa kamerka internetowa pokazująca Rynek - LINK
- ma być uruchomiona niedługo kolejna kamerka, tym razem w Zdroju - LINK
Ale kto zna trochę matematykę wie, że metryk, czyli funkcji mierzących "odległość" może być wiele.
Popatrzmy na konkretne sprawy.
Urząd Skarbowy, ZUS i inne ważniejsze urzędy są w Nysie czyli ok 20 km od Głuchołazów. Niby daleko, ale ......
Z Zielonych Wzgórz na Dojlidy, gdzie pracowałem jest ok 11 km, dojazd dwoma autobusami kosztował 5,60 i trwał prawie godzinę.
Do Nysy można dojechać w 30 minut za 6 zl - cenowo praktycznie to samo, patrząc na czas, dwa razy szybciej.
Drugie większe miasto w okolicy, to Prudnik - 15 km i dojechać można w niecałe 20 min.
Poza tym, w ramach samych Głuchołazów kursuje darmowa komunikacja miejska.
Można tez skorzystać z dojazdu autobusem PKS - bilet na trasie moje osiedle - centrum, kosztuje 1,10 (przez porównanie w Białym bilet miejski kosztuje 2,80)
Inne ciekawostki:
- w tym roku ma być wybudowana tężnia w Parku Zdrojowym - LINK
- działa kamerka internetowa pokazująca Rynek - LINK
- ma być uruchomiona niedługo kolejna kamerka, tym razem w Zdroju - LINK
Otoczenie
Na trawniku, między sklepami a dużym parkingiem mieszka Pan Kot.
W ogóle na osiedlu sporo kotów łazi i nie widziałem na razie żadnych problemów psio-kocich.
Łazienka jest mikro, z kabiną prysznicową zamiast wanny i nie ma gdzie suszyć prania. Mam w planie wymianę grzejnika (stare, grube rury) na "drabinkę" czyli grzejnik mogący od razu służyć za małą suszarkę, ale to dopiero po zakończeniu sezonu grzewczego. jest na szczęście w bloku suszarnia, klucz do niej ma tylko jedna pani i teraz tez ja.
Jest tez taras, dokładnie nade mną, i klucz do niego mam tylko ja. W lecie będzie super suszarnia na słoneczku.
Piwnica mała, na razie wrzuciłem tam pudło po lodówce. Trochę starych gratów, będzie trzeba je powoli wywalać.
W mieszkaniu została po poprzednim właścicielu pralka, całkiem fajna ale nie było lodówki, więc to był pierwszy ważniejszy zakup tutaj.
Dzisiaj zamontowałem termometr (czujnik) zewnętrzny ale przy słonecznej pogodzie pokazuje bzdury.
Pozostałe zdjęcia TUTAJ.
W ogóle na osiedlu sporo kotów łazi i nie widziałem na razie żadnych problemów psio-kocich.
Łazienka jest mikro, z kabiną prysznicową zamiast wanny i nie ma gdzie suszyć prania. Mam w planie wymianę grzejnika (stare, grube rury) na "drabinkę" czyli grzejnik mogący od razu służyć za małą suszarkę, ale to dopiero po zakończeniu sezonu grzewczego. jest na szczęście w bloku suszarnia, klucz do niej ma tylko jedna pani i teraz tez ja.
Jest tez taras, dokładnie nade mną, i klucz do niego mam tylko ja. W lecie będzie super suszarnia na słoneczku.
Piwnica mała, na razie wrzuciłem tam pudło po lodówce. Trochę starych gratów, będzie trzeba je powoli wywalać.
W mieszkaniu została po poprzednim właścicielu pralka, całkiem fajna ale nie było lodówki, więc to był pierwszy ważniejszy zakup tutaj.
Dzisiaj zamontowałem termometr (czujnik) zewnętrzny ale przy słonecznej pogodzie pokazuje bzdury.
Pozostałe zdjęcia TUTAJ.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















