Rano mieli przyjść fachowcy od okien. W kuchni, pod jednym skrzydłem jest ewidentnie zimniej. Termometr zostawiony na noc (mimo temperatury w mieszkaniu ok 19 stopni) pokazuje tylko 6.
Czekałem, czekałem i nic. Zadzwoniłem więc do fachowca od piecyków gazowych.
Jak mi rozebrał piecyk i grzebał w bebechach pojawili się spece od okien. Obejrzeli, pomarudzili, stwierdzili że nie mają ze sobą odpowiedniego torxa, że okna już 7 letnie a teraz są już nowsze okucia. Wg nich, nie wystarczy sama regulacja, że prawdopodobnie uszczelnienie pod oknem (i pod blatem) się wykruszyło.
Na szczęście nie wzięli ani złotówki :)
Piecyk gazowy trochę przeczyszczony, przy okazji zostałem dokształcony w zakresie jego użytkowania.
Zobaczymy, czy znowu po namydleniu się pod prysznicem zaniknie ciepła woda i z mydlinami w oczach będę musiał walczyć. W najgorszym przypadku czeka mnie wymiana piecyka (nowy, dobry to ok 1.200 zł).
Za godzinę pracy Pan wziął 20 zł.
W ramach zmian - wczoraj udało mi się powiesić zegar - dwa pudla mniej :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz