Jak to mówią bracia Czesi: Mám nápad
Od dzieciństwa praktykuję zwyczaj, że osobom którym nie mogę pierwszego listopada postawić lampki na grobie zapalam pod krzyżem na cmentarzu. Nasza "kochana" władza [5 3] zakazała wstępu na cmentarze, bo jak wiadomo duszki cmentarne roznoszą wirusa, więc wymyśliłem, jak sobie z tym poradzić.
Świeczka zapalona rodzicom w oknie to jedno a tradycja opisana wyżej to drugie.
Odpowiadając na apel by pomóc ludziom, lampki kupiłem tu, w Gluchołazach. Niestety w centrum i pod cmentarzem nie ma żadnych sprzedających, ale mój sklep jest czynny w każdą niedzielę od 11 i dało się kupić znicze.
Zapaliłem je na cmentarzu w Zlatych Horach. Krzyża, takiego ogólnego, tam nie ma, ale "dogadałem" się z miejscowym duszkiem i gościnnie, na jego grobie, postawiłem lampki.
Czesi duszków cmentarnych się nie boją.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz