Pod wieczór wreszcie zaczęło padać po upalnym dniu. Trochę piorunów waliło w Jeseniki więc dokładnie za moim oknem. Siedzę, oglądam błyskawice i nagle czuję że coś mi pryska na łydki. Patrze w dól i widzę spora kałużę na podłodze. Osadzenie ona w ścianie okazało się dziurawe i woda szybko wlewała się na parapet a z parapetu spływała na podłogę.
Niewiele myśląc pojechałem do sklepu budowlanego, za namową pracownika kupiłem odpowiednia piankę i miałem wieczorne naprawy. Stare uszczelnienie wydłubałem, założyłem nowa piankę.
Mam nadzieję, że teraz będzie to wszystko szczelne.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz