czwartek, 4 czerwca 2020

Pierwsze wrażenia z e-roweru.

Jestem zadowolony, mam to co chciałem. Z centrum G do mnie na osiedle, idąc na piechotę bardziej bym się zmęczył niż wjeżdżając na Maximie. Dzisiaj spokojnie dojechałem do granicy na ZH, prawie wjechałem na Górę Parkową, wczoraj przetestowałem nową ścieżkę rowerową, wyjazd na Mikulovice. Jak otworzą granice, będzie można dojeżdżać na zakupy Maximem.

Niestety, mam też kilka uwag.

Po pierwsze - składanie. Na razie strasznie topornie mi to idzie i złożony Maxim jest niestabilny, najlepiej położyć go na boku, zupełnie nie ma porównania do Dahonka.
Jeszcze nie testowałem wkładania go do bagażnika Mruczka, na wysokość powinień dać radę ale trzeba to sprawdzić.

Po drugie - układ zębatek w przerzutce jest taki, że na 7 biegu (najwyszym), na plaskim żadne wspomaganie nie jest potrzebne. Niby fajnie, ale mogę rozpędzić się tylko do ok 18 km/h,  chyba że machałbym nogami jak wiatrak. Jest to ewidentnie spacerowy rower dla emeryta :) Rozmawiałem już w serwisie, moża próbować wymienić zembatkę przy pedałach na większą, zobaczymy.

Po trzecie - jakieś dziwne zachowanie baterii. Wczoraj pokazywało mi 4 kreseczki z 5, dzisiaj rano 3 kreseczki i przypuszczalny zasięg 36 km.  Po przejechaniu dzisiaj ok 13 km, zasięg pokazuje 35 km ale tylko jedną kreczkę. Wyciągnąłem baterię i ładuję w domu. Załaduje na full i będę obserwował.

1 komentarz:

  1. Bateria ładowała się trzy godziny.
    Dostałem dzisiaj mailem instrukcje do wyświetlacza (komputerka) bo w sklepie nie miel i okazało się, że to 36 czy 35, które brałem za kilometry to jest napięcie na baterii :)

    OdpowiedzUsuń