Od strzelaniny na sylwestra na osiedlu cicho, pusto, żadnych ptaków nie było widać przez kilka dni. Dzisiaj rano wreszcie zobaczyłem kilka wróbli a po południu pojawiła się jedna sikorka w moim karmniku. Już się zaczynałem martwić, że sam będę musiał zjeść te zapasy :)
Mam nadzieję, że przylecą i inne, bo w porywach miałem za oknem na raz aż pięć sikorek :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz