Stwierdziłem, że nie będę czekał dłużej na fachowców od odczytu liczników z podzielników ciepła, bo pewnie pojawią się gdzieś w połowie stycznia i umówiłem się na dzisiaj rano na wydanie mieszkania. Spisanie liczników, podpisanie papierów i w drogę.
Przeliczyłem się ze swoimi możliwościami. Plecak jeszcze spokojnie dało radne nosić, ale torba ...... dała mi popalić Do tego przygody z pociągami - spóźnione, pozrywane połączenia ale jakoś dało się to poskładać.
We Wrocławiu wsiadłem w taki busik.
Jego plusem jest to że jedzie "na górę" czyli na moje osiedle.
Po 14 godzinach podróży, dotarłem do domu.
.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz